niedziela, 18 maja 2014

chimeryczna natura miasta

Na Ukrainie nie trudno o przykłady dziwnej/dziwacznej/wydziwianej architektury. Zdążyłam przywyknąć do niespotykanych połączeń stare-nowe i stylistycznych miksów, ale wczoraj zobaczyłam coś wychodzącego poza absolutnie wszystkie schematy i formy.
Nie wiem jak to się stało, że odkryłam "dom z chimerami" dopiero po roku mieszkania w Łucku...
póki co zdjęcie ze slovovolyni.com, (z wrażenia nie zrobiłam ani jednego)
Tutaj fotoreportaż, gdzie pan Mykoła Hołowań opowiada o swoim opus magnum.

poniedziałek, 5 maja 2014

galicyjska majówka

Jest wiele powodów,dla których warto w maju odwiedzić Galicję:
kwitnący wszędzie żółty rzepak
lwowska lemoniada podana w dzbanku
no i można przy okazji komuś zrobić przyjemność ;)


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

kwiecień = kwiatki

Na Zakarpaciu, niedaleko miejscowości Chust leży zaczarowana dolina, rozkwitająca wiosną milionami narcyzów. Wszystkie rewelacje o niej można znaleźć na tej stronie.


Na koniec bardzo ładna piosenka Dżamali pt. "Czemu kwiaty mają oczy" - zapowiedź nowego ukraińskiego filmu historycznego.

czwartek, 24 kwietnia 2014

dary

Moja miłość do miejsca zamieszkania jest powszechnie znana, pewnie dlatego po urodzinach powiększyła mi się kolekcja książek "okołołuckich" :)


sobota, 12 kwietnia 2014

palmowo-wierzbowo

Jutro Вербна неділя - Niedziela Palmowa, na Ukrainie zwana wierzbową. W Łucku nie da się kupić palmy przypominającej polską, za to na bazar przywieziono ze wsi góry gałązek wierzbowych. Kupiłam więc sobie wierzby za 3 hrywny i kombinuję, jak ją przerobić na palmę ;)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Tam, gdzie skończył swój projekt Witkacy

Великі Озера leżą w Równieńskiej Obłasti, przed wojną nazywały się Jeziory i należały do województwa Poleskiego. Niezmiennie przez wieś płynie rzeka Lwa. Witkacy przyjechał tu we wrześniu 39, spędził kilka dni w majątku przyjaciela, w towarzystwie kochanki-przyjaciółki Czesławy Oknińskiej. Na wieść o sowieckiej napaści dokonali próby samobójczej. Witkiewicz podciął sobie żyły, Oknińska połknęła tabletki, pewnie za mało, bo udało się ją odratować. Został pochowany na miejscowym cmentarzu, czy raczej na jego obrzeżach. Ponieważ dokładnego miejsca pochówku nie oznaczono, komisja ekshumacyjna, która do Jezior przyjechała w 1988 r. na rozkaz rządu PRL, miała spory kłopot ze znalezieniem szczątków artysty. Zamieszanie na cmentarzu wbiło się w pamięć mieszkańców wsi. Suma sumarum na cmentarz w Zakopanem trafiły kości poleszczuckiej kobiety, a Witkiewicz nadal leży w obcej ziemi, tyle, że już nie sowieckiej, jak śpiewał Kaczmarski, a w ukraińskiej -
Takie życie po śmierci, jak za życia od dziecka,
A samobójcy spokoju nie znają - wieść niesie
Już pół wieku prawie zżera mnie ziemia sowiecka,
Chociaż żyły otworzyłem na polskim Polesiu.
Każdy spotka tego diabła, którego się boi -
Resztki po mnie kołchoźnik bronuje, jak umie,
A świat odkrywa na nowo wciąż dramaty moje
Śmiejąc się z nich do rozpuku, zamiast je zrozumieć.


poniedziałek, 20 stycznia 2014

Zima

Spadł śnieg i przykrył łuckie brudy. Wszystko wygląda lepiej, jak na załączonych obrazkach:

Dziś na spacerze do parku towarzyszył mi ten oto:
Jak wiadomo, śnieg powoduje euforię u dzieci, ukraińskich też. 
Grzeczne ukraińskie dzieci zjeżdżają z górki na sankach pod okiem rodziców.
Niegrzeczne (ciekawe świata) sprawdzają grubość pokrywy lodowej, łażąc po stawie.
Na koniec zdjęcie dla mamy - noszę czapkę :P

niedziela, 19 stycznia 2014

Wodochreszcze - sceny mrożące krew w żyłach


Przewodnik po zimowych świętach tradycji wschodniej, ciąg dalszy. Dziś święto Chrztu Pańskiego, zwane też Jordanem. Tradycyjnie w ten dzień kapłani święcą wodę. Zwykle temu obrzędowi towarzyszy uroczysta procesja nad rzekę, oraz (o zgrozo) kąpiel wiernych w lodowatej wodzie. Jak to wszystko wyglądało w Łucku, możecie zobaczyć tutaj.

wtorek, 14 stycznia 2014

Вітаю вас зі старим новим роком - wszystkiego dobrego z okazji starego nowego roku.


Dziś mamy tzw. stary nowy rok, czyli kolejne święto wynikające z różnic między kalendarzami gregoriańskim i juliańskim. Wg tego drugiego dziś jest właśnie pierwszy dzień 2014 roku, a wczoraj była Małanka, czyli  tak jakby juliański Sylwester (tu wspomina się św. Melanię - stąd nazwa). Małanka, znana też jako "szczedryj weczir" jest dość powszechnie kultywowanym świętem na Ukrainie i wszędzie tam, gdzie Ukraińcy przebywają. W Krakowie np. imprezy małankowe są organizowane przez ukraińskich studentów. Wczoraj na moim osiedlu też hucznie imprezowano, były śpiewy, tańce, krzyki i sztuczne ognie :)
Aha, w szczedryj weczir śpiewa się szczedriwki, czyli specjalny rodzaj kolęd. Szczedriwki to takie śpiewane życzenia pomyślności w nowym roku. Tutaj najpopularniejszą być może szczedriwkę śpiewają dziewczyny ze Lwowa.

czwartek, 9 stycznia 2014

hej kolęda


W Łucku i na całej Ukrainie trwa wielkie kolędowanie. Wracałam do mojego wołyńskiego domu z zimowych wakacji w macierzy 7 stycznia, czyli w Boże Narodzenie wg kalendarza juliańskiego, czyli w Rizdwo. Po drodze mijałam opustoszałe ulice małych miejscowości, od czasu do czasu między płotami pomykała tylko kolorowa grupa kolędnicza. Kolędnicy powitali mnie też na moim osiedlu. Niestety przed wyjazdem do Polski zostwiłam w swojej kwartirze nieznaczny nieład i z tego to powodu zupełnie nie po chrześcijańsku nie wpuściłam do środka dzieciaków z gwiazdą i pieśnią. Za to dziś mieliśmy kolędę w pracy, taką z wierszykami i życzeniami - pełnowartościową ;) najbardziej mi sie podobały życzenia, żeby nam się krowy cieliły - dziwnie brzmi w urzędzie :D
Bardzo lubię ukraińskie kolędy, w tym roku moją faworytką jest "Boh sja rożdaje".