piątek, 4 lipca 2014

tam, gdzie Ikwy srebrne wody płyną


 Jutro jadę do Krzemieńca, nie wiem po raz już który. Nie wiem ile grup krakowskich gimnazjalistów oprowadzałam po Muzeum Słowackiego, ile nauczycielek się wzruszyło, gdy im cytowałam tego, który "wielkim poetą był". Wciąż mnie coś na tą wołyńską prowincję ciągnie. Zatem pojadę jutro sprawdzić, czy nie zmieniła się panorama ze szczytu  Góry Bony.

Gwiazdy błękitne, kwiateczki czerwone
Będą ci całe poemata składać.
Ja bym to samo powiedział, co one,
Bo ja się od nauczyłem gadać:
Bo tam, gdzie Ikwy srebrne fale płyną,
Byłem ja niegdyś, jak Zośka, dzieciną.

niedziela, 1 czerwca 2014

Brzeżany

Do Brzeżan i na Tarnopolszczyznę trafiłam przy okazji obserwowania przebiegu wyborów prezydenckich. Była piękna słoneczna niedziela i urocze prowincjonalne miasteczko zaprezentowało wszystkie swe atuty w pełnej krasie. Rynek z ratuszem i ciemnymi zagadkowymi bramami, gotycki kościół, zamkniętą na cztery spusty świątynię ormiańską, którą ponoć freskami ozdobił tutejszy "urodzeniec" generał Rydz Śmigły. No i zamek, a raczej jego ruiny - imponujące. Poza tym była jeszcze wizyta w miejscowym więzieniu, w celu kontroli procesu wyborczego. Uwaga naczelnika więzienia, że skoro podoba mi się w Brzeżanach, to powinnam do nich szybko wrócić wywołała u mnie gęsią skórkę...






poniedziałek, 19 maja 2014

jęzor teściowej

Układ urbanistyczny Łucka pozostaje dla mnie zagadkowym zagadnieniem. Przywykłam i nie dyskutuję już z układem ulic i rozwiązaniami na niektórych skrzyżowaniach. Tylko czasem się uśmiecham, kiedy ktoś mi sprzeda zwyczajową nazwę jakiegoś placu albo zaułka. Hit tego tygodnia to ulica Parkowy zjazd - mini serpentynka łącząca Prospekt Woli i Parkową. Oficjalnej nazwy nikt nie używa, bo ponoć od zawsze, jako najbardziej kręta ulica w mieście znana była jako Język teściowej :) 
Nawet gugle wiedzą gdzie ten język:

niedziela, 18 maja 2014

chimeryczna natura miasta

Na Ukrainie nie trudno o przykłady dziwnej/dziwacznej/wydziwianej architektury. Zdążyłam przywyknąć do niespotykanych połączeń stare-nowe i stylistycznych miksów, ale wczoraj zobaczyłam coś wychodzącego poza absolutnie wszystkie schematy i formy.
Nie wiem jak to się stało, że odkryłam "dom z chimerami" dopiero po roku mieszkania w Łucku...
póki co zdjęcie ze slovovolyni.com, (z wrażenia nie zrobiłam ani jednego)
Tutaj fotoreportaż, gdzie pan Mykoła Hołowań opowiada o swoim opus magnum.

poniedziałek, 5 maja 2014

galicyjska majówka

Jest wiele powodów,dla których warto w maju odwiedzić Galicję:
kwitnący wszędzie żółty rzepak
lwowska lemoniada podana w dzbanku
no i można przy okazji komuś zrobić przyjemność ;)


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

kwiecień = kwiatki

Na Zakarpaciu, niedaleko miejscowości Chust leży zaczarowana dolina, rozkwitająca wiosną milionami narcyzów. Wszystkie rewelacje o niej można znaleźć na tej stronie.


Na koniec bardzo ładna piosenka Dżamali pt. "Czemu kwiaty mają oczy" - zapowiedź nowego ukraińskiego filmu historycznego.

czwartek, 24 kwietnia 2014

dary

Moja miłość do miejsca zamieszkania jest powszechnie znana, pewnie dlatego po urodzinach powiększyła mi się kolekcja książek "okołołuckich" :)


sobota, 12 kwietnia 2014

palmowo-wierzbowo

Jutro Вербна неділя - Niedziela Palmowa, na Ukrainie zwana wierzbową. W Łucku nie da się kupić palmy przypominającej polską, za to na bazar przywieziono ze wsi góry gałązek wierzbowych. Kupiłam więc sobie wierzby za 3 hrywny i kombinuję, jak ją przerobić na palmę ;)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Tam, gdzie skończył swój projekt Witkacy

Великі Озера leżą w Równieńskiej Obłasti, przed wojną nazywały się Jeziory i należały do województwa Poleskiego. Niezmiennie przez wieś płynie rzeka Lwa. Witkacy przyjechał tu we wrześniu 39, spędził kilka dni w majątku przyjaciela, w towarzystwie kochanki-przyjaciółki Czesławy Oknińskiej. Na wieść o sowieckiej napaści dokonali próby samobójczej. Witkiewicz podciął sobie żyły, Oknińska połknęła tabletki, pewnie za mało, bo udało się ją odratować. Został pochowany na miejscowym cmentarzu, czy raczej na jego obrzeżach. Ponieważ dokładnego miejsca pochówku nie oznaczono, komisja ekshumacyjna, która do Jezior przyjechała w 1988 r. na rozkaz rządu PRL, miała spory kłopot ze znalezieniem szczątków artysty. Zamieszanie na cmentarzu wbiło się w pamięć mieszkańców wsi. Suma sumarum na cmentarz w Zakopanem trafiły kości poleszczuckiej kobiety, a Witkiewicz nadal leży w obcej ziemi, tyle, że już nie sowieckiej, jak śpiewał Kaczmarski, a w ukraińskiej -
Takie życie po śmierci, jak za życia od dziecka,
A samobójcy spokoju nie znają - wieść niesie
Już pół wieku prawie zżera mnie ziemia sowiecka,
Chociaż żyły otworzyłem na polskim Polesiu.
Każdy spotka tego diabła, którego się boi -
Resztki po mnie kołchoźnik bronuje, jak umie,
A świat odkrywa na nowo wciąż dramaty moje
Śmiejąc się z nich do rozpuku, zamiast je zrozumieć.


poniedziałek, 20 stycznia 2014

Zima

Spadł śnieg i przykrył łuckie brudy. Wszystko wygląda lepiej, jak na załączonych obrazkach:

Dziś na spacerze do parku towarzyszył mi ten oto:
Jak wiadomo, śnieg powoduje euforię u dzieci, ukraińskich też. 
Grzeczne ukraińskie dzieci zjeżdżają z górki na sankach pod okiem rodziców.
Niegrzeczne (ciekawe świata) sprawdzają grubość pokrywy lodowej, łażąc po stawie.
Na koniec zdjęcie dla mamy - noszę czapkę :P