sobota, 28 marca 2015

czwartek, 26 marca 2015

Archiwum

Byłam dziś w archiwum obwodowym, przeglądałam gazety z czasów, jak to jest określone na stronie internetowej tej zacnej instytucji "polskiej okupacji Wołynia 1921-39"...

I jeszcze mini dialog kryzysowy:
Ja: - Czy mogę następnym razem przynieść ze sobą laptop i z niego korzystać?
Pani z czytelni: - Tak, jeśli ma pani mocną baterię, nie udostępniamy gniazdek.
(zwłaszcza potomkom okupantów, pomyślałam ;)

poniedziałek, 23 marca 2015

Kirkut w Ostrogu

Najstarsze nagrobki na cmentarzu żydowskim w Ostrogu datowano na 1444 rok. W 1976 został zdewastowany i zamieniony na park miejski. Niedawno nekropolię doprowadzono do względnego porządku. Zniszczone macewy posklejano i ustawiono w rzędy, odbudowano ohel Maharszy - Samuela Edelsa,  komentatora talmudu, żyjącego na przełomie szesnastego i siedemnastego wieku.





niedziela, 22 marca 2015

muzea Ostroga

Ostróg wywołuje natychmiastowe skojarzenia z Akademią, sławnym rodem Ostrogskich,  no i z Halszką - gdyby w XVI wieku kręcono telenowele, ta na podstawie jej biografii biłaby rekordy popularności.
Brama Łucka
Mój pierwszy raz w Ostrogu przyniósł mnóstwo wrażeń. W muzeum urządzonym wewnątrz dawnej Bramy Łuckiej byliśmy zdaje się tego dnia z Andrzejem i Karolkiem jedynymi gośćmi. Oczywiście, w związku z tym, musieliśmy zobaczyć WSZYSTKIE eksponaty, łącznie z kolekcją dzieł zebranych Lenina w miniaturze... Ponieważ zakupiłam dodatkowo płatny bilet z możliwością fotografowania, pani z muzeum zmusiła mnie też do zrobienia zdjęć haftowanej wersji "Kobzaria" Szewczenki i wielu innych szczególnie według niej cennych przedmiotów...


Zamek w Ostrogu jest ładnie położony, ale zostało z niego niewiele. W jednej z baszt i przyklejonej do niej dobudówce działa muzeum. Ikony, księgi, obrazy, kareta, porcelana z pobliskiego Korca, obrazy upamiętniające 'wyzwolenie miasta przez armię czerwoną'... Słowem - wszystkiego po trochu. Aha, jeszcze neoklasycystyczne rzeźby Tomasza Sosnowskiego, które wciąż jakoś nie mogą wrócić do pobliskiego kościoła Wniebowzięcia NMP, skąd pochodzą.
wyzwolenie od burżujskich porządków przez świetlistych czerwonoarmiejców
uwięzieni w muzeum



piątek, 20 marca 2015

Przedwiośnie

O tej porze roku niezmiennie chodzi za mną piosenka o wypalaniu traw:

W Liszczach, na podłuckiej wsi trawy na szczęście dziś nikt nie wypalał, za to płonęły zeszłoroczne liście. Wystarczy trochę dymu i pejzaż staje się nieoczywisty ;)

czwartek, 19 marca 2015

Józef Ignacy wspomina

"Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy" wyszły drukiem w Wilnie sto pięćdziesiąt pięć lat temu. Jak wyglądał Wołyń, gdy przemierzał jego bezdroża Kraszewski, można się przekonać tutaj.
Józef Ignacy zwiedzanie Łucka rozpoczął od wizyty na zamku.
Szczęściarz, mógł cieszyć oko "cudnym widokiem". Straszni mieszczanie nie zdążyli jeszcze wybudować stacji transformatorowej tuż pod murami zamku i labiryntu zardzewiałych baraków, zwanego Starym Rynkiem...

poniedziałek, 16 marca 2015

słońce w Zaturcach

Zaturce mijam, podobnie, jak Włodzimierz, za każdym razem, gdy jadę w stronę domu lub wracam w stronę Łucka. Mijam jezioro i kościół świętej Trójcy, który dość długo funkcjonował jako magazyn chemikaliów. Dziś znów jest kościołem.

niedziela, 1 marca 2015

Włodzimierz Wołyński

Przejeżdżałam przez Włodzimierz dziesiątki razy, dziś poświęciłam mu nareszcie więcej uwagi.
Sobór Zaśnięcia Matki Bożej
książę i kot
resztki podominikańskie
w mrocznym soborze

czwartek, 19 lutego 2015

nuty w lutym

Luty mija nam w tym roku w Łucku pod znakiem dobrych koncertów. Chwała niebiosom, że akurat tak się złożyło, bo muzyka pozwala się na chwilę oderwać od coraz cięższej atmosfery przygnębienia sytuacją na wschodzie.
Kilka dni temu byłam na rewelacyjnym występie kijowskiej grupy Dakh Daughters. Ich koncerty utrzymane są w formie tzw. freack cabaret, czyli serwują publiczności sporą dawkę absurdu i czystego wariactwa. W Łucku pięć psychopatek zawładnęło słuchaczami zgromadzonymi w gmachu Teatru Dramatycznego, gdzie, co tu ukrywać, nie często można doświadczyć tak niekonwencjonalnych i nowatorskich form artystycznego wyrazu. Dziewczyny są multiinstrumentalistkami, mają świetne głosy i doskonale przygotowany program. No i porażają energią kobiecości. A jeszcze sięgają do wielkiej poezji, w tym ukraińskiej klasyki - wierszy Szewczenki i Łesi Ukrainki, futurystów - Semenki i współczesnych autorów - Andruchowycza. Dla mnie bomba. 


Dziś po wielorakich kombinacjach udało mi się zdobyć bilet na koncert pani o pretensjonalnym dość pseudonimie Vivienne Mort. Eteryczna blondynka zaśpiewała dużo smutnych piosenek, kilka kołysanek, jedną ładną piosenkę ludową i jedną bardzo ładną o Persefonie.